Dostrzeżenie oddziaływań sił społecznych mogących mieć swój udział w samouszkodzeniach pociąga za sobą cały szereg konsekwencji istotnych dla osób parających się pomocą. Zdarzyć się może, że będziemy poszukiwać indywidualnych rozwiązań dla problemów społecznych. Jednak pracować możemy tylko z pojedynczymi osobami (aczkolwiek jesteśmy w stanie również oddziaływać lub pomagać im oddziaływać samodzielnie na prawie całe ich życie). W pojedynkę nie sposób wyeliminować seksizmu, rasizmu, nierówności klasowej ani żadnych innych przejawów ucisku, które mogą stanowić podłoże przeżyć i trudności tych osób (chociaż jako jednostki możemy włączać się w ruchy na rzecz zmian). W efekcie tego wszystkiego pojawić się może frustracja, a za nią, zamiast gotowości do znoszenia ograniczeń i sprzeczności narzuconych przez społeczny kontekst naszej pracy, przyjść może silna pokusa sklasyfikowania osoby, która dokonuje samouszkodzeń, jako jednostki patologicznej, i obwinianie jej za to, że opiera się naszym próbom udzielenia jej pomocy.